Gedichte · Woiwodschaft Masowien ·

Świteź

Ktokolwiek będziesz w Nowogródzkiej stronie,

Do Płużyn ciemnego boru

Wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie,

Byś się przypatrzył jezioru.

Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona,

W wielkiego kształcie obwodu,

Gęstą po bokach puszczą oczerniona,

A gładka jak szyba lodu.

Jeżeli nocną przybliżysz się dobą

I zwrócisz ku wodom lice,

Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą,

I dwa obaczysz księżyce.

Niepewny czyli szklana z pod twej stopy

Pod niebo idzie równina,

Czyli też niebo swoje szklane stropy

Aż do nóg twoich ugina:

Gdy oko brzegów przeciwnych nie sięga,

Dna nie odróżnia od szczytu,

Zdajesz się wisieć w środku niebokręga,

W jakiejś otchłani błękitu.

Tak w noc, pogodna jeśli służy pora,

Wzrok się przyjemnie ułudzi;

Lecz, żeby w nocy jechać do jeziora,

Trzeba być najśmielszym z ludzi.

Bo jakie szatan wyprawia tam harce!

Jakie się larwy szamocą,

Drżę cały, kiedy bają o tem starce,

I strach wspominać przed nocą.

Nieraz śród wody gwar jakoby w mieście,

Ogień i dym bucha gęsty,

I zgiełk walczących i wrzaski niewieście

I dzwonów gwałt i zbrój chrzęsty.

Nagle dym spada, hałas się uśmierza,

Na brzegach tylko szum jodły.

W wodach gadanie cichego pacierza

I dziewic żałosne modły.

Co to ma znaczyć? różni różnie plotą

Cóż kiedy nie był nikt na dnie;

Biegają wieści pomiędzy prostotą,

Lecz któż z nich prawdę odgadnie?

— Adam Mickiewicz

von Fremdinhalte · Regionauts

Quelle: Adam Mickiewicz († 1855) · gemeinfrei · Wikisource